W sprawach o przestępstwo z art. 178a § 1 k.k., kluczowym momentem inicjującym postępowanie jest kontrola drogowa. W odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, gdzie policja stosuje sformalizowane procedury, takie jak Standardowe Testy Trzeźwości (Field Sobriety Tests, FST), w Polsce funkcjonariusze zasadniczo nie przeprowadzają żadnych standaryzowanych badań sprawności psychoruchowej na drodze.
“Bełkotliwa mowa” i “przekrwione oczy”. Dlaczego zeznania policjanta nie są dowodem na odurzenie THC?
W polskich sądach walka o sprawy związane z THC toczy się na dwóch frontach. Pierwszym jest opinia toksykologiczna. Drugim, często niedocenianym, są zeznania funkcjonariuszy z interwencji. Gdy brakuje nagrań, dowodem w sprawie stają się subiektywne obserwacje policjantów: “bełkotliwa mowa”, “przekrwione oczy”, “opóźnione reakcje” czy “chwiejny chód”. Badanie kliniczne z USA, (Marcotte et al., 2023) opublikowane w prestiżowym JAMA Psychiatry , dostarcza naukowych argumentów, by niemal całkowicie podważyć wiarygodność tych obserwacji.
Test “złotego standardu”
W USA policja od lat używa sformalizowanych procedur standardowych testów trzeźwości (Field Sobriety Tests, FST), przeprowadzanych przez wyspecjalizowanych Ekspertów Rozpoznawania Narkotyków (DRE). To “złoty standard” oceny na drodze.
Badanie Marcotte postanowiło sprawdzić ten standard. 184 uczestników podzielono na dwie grupy:
-
Grupa 1: Otrzymała aktywne THC.
-
Grupa 2: Otrzymała placebo (marihuanę bez THC).
Następnie obie grupy były oceniane przez ekspertów DRE. Wynik: Prawie 50% pomyłek Wyniki badania są druzgocące dla wiarygodności policyjnych ocen. Po 70 minutach od palenia:
-
Funkcjonariusze poprawnie zaklasyfikowali 81% osób z grupy THC jako “upośledzone”.
-
Jednocześnie, funkcjonariusze błędnie zaklasyfikowali jako “upośledzone” aż 49,2% osób z grupy placebo – czyli ludzi obiektywnie trzeźwych.
Powstaje zatem pytanie. Skoro amerykański “złoty standard” generuje 50% błędów, to jaką wartość dowodową mają subiektywne notatki polskiego funkcjonariusza, który nie ma żadnego szkolenia DRE, nie stosuje żadnych testów FST, a swoją ocenę opiera na tym, że kierowca “wyglądał nerwowo”?
Dlaczego policjanci się mylą? Psychologia błędu potwierdzenia
Badanie Marcotte poszło o krok dalej i wyjaśniło dlaczego tak się dzieje. Powodem jest potężny mechanizm psychologiczny: błąd potwierdzenia (“confirmation bias”).
-
Funkcjonariusz DRE, oceniając kierowcę, musiał postawić hipotezę, czy ten jest trzeźwy, czy nie (formułowanie hipotezy).
-
Jeśli uznał (nawet błędnie), że kierowca jest “upośledzony”, jego mózg niemal automatycznie szukał przyczyny (szukanie dowodów).
-
Wynik: spośród wszystkich (128) uczestników, których policjanci uznali za “upośledzonych” (w tym trzeźwych z grupy placebo), funkcjonariusze w 99,2% przypadków byli przekonani, że przyczyną upośledzenia jest THC.
Nie brali pod uwagę, że “złe” wykonanie testu (np. chwiejność) mogło wynikać ze zmęczenia, stresu, choroby, kontuzji, lub po prostu faktu, że testy są nieprecyzyjne. Widząc “upośledzenie”, automatycznie dopisywali do tego “THC”.
Jak ten mechanizm działa w typowej polskiej sprawie o art. 178a k.k.
Na przykładzie kontrola drogowej.
-
Godzina 22:00. Patrol zatrzymuje do kontroli starsze BMW. Funkcjonariusz podchodzi do okna i w uchwycie na kubek widzi bibułki (bletki). W jego głowie natychmiast rodzi się hipoteza: “Kierowca palił” (hipoteza);
-
Błąd potwierdzenia (szukanie dowodów): Od tego momentu funkcjonariusz nie jest już obiektywny. Zaczyna aktywnie szukać potwierdzenia swojej hipotezy:
-
Prosi Pana Jana o dokumenty. Pan Jan jest zdenerwowany samą kontrolą (co jest normalne) i lekko drżą mu ręce. Policjant interpretuje to jako: “reakcje nerwowe”.
-
Funkcjonariusz świeci latarką w oczy. Pan Jan ma alergię/pracował 10h przy komputerze. Policjant interpretuje to jako: “przekrwione białka oczu”.
-
Pan Jan, zestresowany hipotezą policjanta (“Palił pan, prawda?”), mówi niewyraźnie. Policjant interpretuje to jako: “bełkotliwa mowa”.
-
-
Notatka urzędowa: Funkcjonariusz, w 100% przekonany o słuszności swojej hipotezy, sporządza notatkę, która nie jest obiektywnym opisem, lecz interpretacją faktów, przefiltrowaną przez błąd potwierdzenia.
-
Zeznanie w Sądzie: Sześć miesięcy później ten sam policjant zeznaje w sądzie. Nie pamięta już Pana Jana, ale ma swoją notatkę. Na pytanie prokuratora: “Jak zachowywał się oskarżony?”, odpowiada pewnie: “Wysoki Sądzie, oskarżony był ewidentnie pod wpływem. Miał przekrwione oczy, bełkotliwą mowę i był nerwowy.”
Wnioski
Badanie Marcotte (2023) dostarcza naukowego dowodu, że zeznania policjantów na temat obserwowanego upośledzenia są obarczone gigantycznym błędem i nie powinny być traktowane jako wiarygodny dowód na odurzenie.
Zeznania policjanta są cenne, aby ustalić fakty (np. “kto kierował?”, “o której godzinie?”, “jaki był wynik narkotestu?”). Są jednak bezwartościowe, gdy przechodzą w sferę opinii i interpretacji. Niestety, polski system prawny nadal traktuje te subiektywne opinie jako pełnoprawny dowód w sprawie karnej.
Potrzebujesz porady prawnej?
Treść przekazywana na niniejszym Blogu ma charakter ogólny i nie stanowi porady prawnej. Celem Bloga jest udzielenie nieodpłatnie możliwie najszerszych informacji. Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Aby uzyskać poradę prawną skontaktuj się z nami dzwoniąc na numer 512 976 090. Możesz też napisać e-mail lub wypełnić prosty formularz kontaktowy.
