WALKA O NAJWYŻSZE ODSZKODOWANIA
Niezależnie od tego, czy to odszkodowanie za wypadek komunikacyjny, wypadek w pracy, czy błąd medyczny, zawsze dążę do uzyskania najwyższych możliwych kwot, nie godząc się na zaniżone propozycje ugodowe.
Mówiąc wprost: nigdy nie idę na łatwiznę. Każde zgłoszone roszczenie jest przeze mnie precyzyjnie wycenione w oparciu o doświadczenie z setek realnych spraw. Moim zadaniem nie jest “szybka ugoda”, ale wyegzekwowanie od ubezpieczyciela absolutnego maksimum, jakie przewiduje prawo.
Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w walce z ubezpieczycielami poznałem ich metody działania, w tym techniki polegające na systemowym zaniżaniu odszkodowań. Wiem, o jakie kwoty można skutecznie występować i wiem, jak obalić w sądzie nierzetelne opinie biegłych.
Powierzając mi sprawę, mają Państwo pewność, że będzie ona prowadzona przeze mnie osobiście, od początku do końca. Liczne “kancelarie odszkodowawcze” (spółki z o.o.) często działają odwrotnie – podzlecają sprawy masowo, szukając szybkich pieniędzy z niskich ugód. Bazują na wysokim procencie od wygranej, nie dając w zamian gwarancji bezpieczeństwa prawnego.
Nie muszą Państwo powierzać swojej sprawy mnie, ale zachęcam, aby zawsze był to adwokat lub radca prawny. W przeciwieństwie do innych podmiotów, profesjonalny pełnomocnik odpowiada dyscyplinarnie za jakość swojej pracy. To gwarancja etyki i bezpieczeństwa, której nie otrzymają Państwo gdzie indziej.
PRZYKŁADY PROWADZONYCH SPRAW
400 000 EURO zamiast pierwotnej oferty 200 000 zł
Ciężki wypadek komunikacyjny
PROBLEM: Mój Klient, Pan Jan Kowalski [postać zanonimizowana], został bardzo ciężko potrącony jako pieszy podczas pobytu w kraju UE. W wyniku wypadku doznał katastrofalnych obrażeń, w tym m.in. krwiaka śródmózgowego i trwałej utraty wzroku w jednym oku, co doprowadziło do 100% trwałego uszczerbku na zdrowiu.
PIERWOTNA DECYZJA UBEZPIECZYCIELA: Polski przedstawiciel zagranicznego ubezpieczyciela całkowicie odmówił wypłaty odszkodowania, bezpodstawnie przypisując całą winę pieszemu.
STRATEGIA:
Podjęcie walki było koniecznością. Zamiast akceptować odmowę, przygotowałem kompleksowe roszczenie oparte na prawie kraju gdzie powstała szkoda, żądając łącznie ponad 500 000 EURO. Kluczowe było odrzucenie propozycji polskiego pośrednika, który ostatecznie zaoferował ugodę w wysokości zaledwie 200 000 zł. Ta pozornie wysoka kwota miała zmylić poszkodowanego i skusić go do szybkich i “łatwych pieniędzy”.
Uznałem to za kwotę rażąco zaniżoną i pójście na łatwiznę. Stosując zasadę “aktywnej walki”, nawiązałem bezpośredni kontakt z centralą zagranicznego ubezpieczyciela, omijając polskiego reprezentanta. Dzięki negocjacjom, przestudiowaniu przepisów prawa kraju w którym likwidowana była szkoda, doprowadziłem do zawarcia ugody bezpośrednio z zagranicznym ubezpieczycielem na kwotę 400 000 EURO – czyli ponad 1,7 miliona złotych.
Ta sprawa pokazuje, że cierpliwość oraz moja filozofia “nigdy nie idę na łatwiznę” zdała egzamin. Walczę o najwyższe możliwe świadczenia, nawet jeśli wymaga to konfrontacji z międzynarodowymi korporacjami i odrzucenia pozornie “rozsądnych” ugód.
BŁĄD MEDYCZNY
Mój Klient, aktywny zawodowo mężczyzna, zgłosił się do szpitala o własnych siłach z powodu silnego bólu kręgosłupa (rwa kulszowa). Pacjent prezentował podręcznikowe objawy alarmowe, w tym wysoką gorączkę i narastający deficyt neurologiczny. Objawy te wskazywały na groźną infekcję w kanale kręgowym (ropniaka), wymagającą natychmiastowej interwencji.
ZANIEDBANIE (BŁĄD SZPITALA): Zamiast ratować pacjenta, szpital uruchomił lawinę błędów:
Błąd Diagnostyczny: Zignorowano objawy alarmowe i przyjęto pacjenta na zły oddział (wewnętrzny zamiast neurologicznego).
Błąd Organizacyjny: Zaniechano natychmiastowego wykonania “złotego standardu” – rezonansu magnetycznego (MRI) z kontrastem. Kiedy w końcu zlecono badanie, odmówiono podania kontrastu z przyczyn proceduralnych.
Błąd Terapeutyczny: Pacjent, czekając na diagnozę, doznał całkowitego paraliżu nóg. Operację neurochirurgiczną (która mogła go uratować) wykonano dopiero sześć dni (144 godziny) po paraliżu. Było to działanie spóźnione, które bezpowrotnie zamknęło “okno terapeutyczne”.
STRATEGIA: Moja strategia nie skupiała się na jednym błędzie jednego lekarza. Skupiłem się na udowodnieniu winy organizacyjnej (art. 430 k.c.), wykazałem, że to chaos, złe procedury i zaniedbania diagnostyczne pozbawiły Klienta szansy na wyleczenie.
REZULTAT DLA KLIENTA: Sprawa jest w toku, walczymy o wielomilionowe odszkodowanie i zadośćuczynienie.
MAJĄ PAŃSTWO PODOBNĄ SPRAWĘ?
Państwa sprawa również wymaga indywidualnej analizy materiału dowodowego. Zanim zgodzą się Państwo na zaniżone warunki ugody, zapraszam do kontaktu. Przeanalizuję Państwa przypadek i ocenię, o jakie kwoty możemy realnie walczyć.
