Zdejmują Państwu aparat, a rok albo dwa lata później kolejny lekarz pokazuje zdjęcie i mówi, że korzenie siekaczy są skrócone i że tych zębów może już nie dać się uratować. Pierwsze pytanie brzmi zawsze tak samo: czy ortodonta coś zepsuł, czy tak po prostu bywa. Odpowiedź nie jest jednoznaczna i właśnie dlatego ubezpieczyciele odmawiają w tych sprawach niemal odruchowo. Poniżej pokazuję, ile skrócenia korzeni mieści się w granicach normalnego ryzyka, w których trzech sytuacjach odpowiedzialność lekarza jest realna, oraz co trzeba mieć w ręku, żeby to udowodnić.
Co się właściwie stało z korzeniem zęba
Przesuwanie zęba polega na tym, że po jednej stronie korzenia kość jest rozpuszczana, a po drugiej odbudowywana. Przy okazji uszkadzany bywa także sam korzeń, a dokładnie pokrywający go cement. Ubytki te są zwykle naprawiane po ustaniu ruchu zęba. Jeżeli jednak naprawa nie nadąża, ubytki na szczycie korzenia łączą się ze sobą i odcinają jego fragment. Odcięty kawałek zanika bezpowrotnie, a powierzchnia korzenia zostaje wygładzona. Korzeń jest wtedy trwale krótszy i nic tego nie cofnie.
Ma to dwa następstwa, które decydują o wartości sprawy. Pierwsze: zmienia się stosunek długości korony do korzenia, czyli ząb traci zakotwiczenie w kości i staje się podatny na rozchwianie przy obciążeniu, które zdrowemu zębowi nie robi różnicy. Drugie: uszkodzenie jest widoczne wyłącznie w badaniu obrazowym, najlepiej w tomografii wiązki stożkowej. Na pantomogramie wczesne zmiany bywają niewidoczne, a pacjent nie odczuwa niczego aż do momentu, w którym ząb zaczyna się ruszać.
Ile skrócenia korzeni mieści się w normie
To jest sedno sprawy i punkt, w którym najczęściej przegrywają pacjenci źle przygotowani do sporu. Skrócenie korzeni nie jest zdarzeniem wyjątkowym. Występuje u znakomitej większości osób leczonych aparatem stałym i w typowej skali nie ma żadnego znaczenia klinicznego. Podręcznik ortodoncji, z którego uczą się polscy lekarze, podaje konkretne liczby.
Skrócenie korzeni w trakcie leczenia aparatem stałym stwierdza się u około 90 procent górnych siekaczy i u ponad połowy pozostałych zębów. Średnie skrócenie siekaczy górnych to 1,5–2,5 mm, przy zębach bocznych zwykle poniżej 1,5 mm. U większości pacjentów jest ono niedostrzegalne i klinicznie obojętne. (W. R. Proffit, Ortodoncja współczesna, t. 2, rozdz. 9, za: O. B. Kennedy i in., American Journal of Orthodontics 1983, nr 84, s. 183).
Stopień zaawansowania ocenia się w trzech kategoriach i ten podział jest praktycznie użyteczny, bo pozwala od razu ustalić, czy w ogóle jest o co walczyć.
- Kategoria pierwsza – nieznaczne stępienie wierzchołka korzenia. Zjawisko powszechne, bez znaczenia dla trwałości zęba.
- Kategoria druga – resorpcja umiarkowana, obejmująca do jednej czwartej długości korzenia. Wymaga obserwacji, sama w sobie rzadko bywa podstawą roszczeń.
- Kategoria trzecia – resorpcja ciężka, powyżej jednej czwartej długości korzenia. To jest ten stopień, który trwale osłabia ząb i o którym mówimy w sprawach odszkodowawczych.
Częstość poszczególnych kategorii zbadano na dwustu kolejnych pacjentach leczonych ortodontycznie. Wyniki dla siekaczy przyśrodkowych szczęki: brak resorpcji u 8 procent, stępienie wierzchołka u 45 procent, resorpcja umiarkowana u 44 procent, resorpcja ciężka u 3 procent. Przy pozostałych zębach ryzyko postaci ciężkiej nie przekracza jednego procenta (J. D. Kaley, C. Phillips, The Angle Orthodontist 1991, nr 61, s. 125–131).
Co z tego wynika dla Państwa sprawy. Jeżeli zmiana ogranicza się do stępienia wierzchołków, sprawy o samą resorpcję nie ma i nie warto jej zaczynać. Jeżeli natomiast korzenie skrócono o jedną trzecią albo o połowę, znaleźli się Państwo w grupie kilku procent. Trzy procent to nie jest ryzyko, które można zbyć zdaniem „tak się czasem zdarza”. To jest ryzyko, o którym trzeba było Państwa uprzedzić, a przed jego zmaterializowaniem się – chronić.
Nasze stanowisko: sama resorpcja to nie błąd, ale w trzech sytuacjach lekarz odpowiada
Ubezpieczyciele odmawiają wypłat mówiąc, że resorpcja jest normalnym, wpisanym w leczenie powikłaniem, więc nikt za nią nie odpowiada. To zdanie jest w połowie prawdziwe i właśnie dlatego skuteczne. Samo wystąpienie resorpcji rzeczywiście nie przesądza o winie lekarza. Przesądzają o niej trzy inne rzeczy i to na nich trzeba budować sprawę.
Pierwsza: nie powiedziano Państwu, że takie ryzyko istnieje
To jest najmocniejsza podstawa i zarazem najczęściej pomijana. Roszczenie z tytułu braku poinformowania o ryzyku jest niezależne od tego, czy leczenie prowadzono prawidłowo. Nawet przy bezbłędnej technice pacjent, którego nie uprzedzono o możliwym trwałym skróceniu korzeni, nie wyraził skutecznej zgody na takie ryzyko.
Podstawą jest art. 31 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz art. 9 i art. 16 ustawy o prawach pacjenta. Lekarz ma obowiązek udzielić przystępnej informacji między innymi o dających się przewidzieć następstwach zastosowania proponowanej metody. Trzyprocentowe ryzyko trwałego uszkodzenia zębów przednich jest następstwem dającym się przewidzieć w sposób oczywisty, skoro opisuje je podstawowy podręcznik dziedziny.
Zakres tego obowiązku nie jest przy tym jednakowy dla wszystkich zabiegów. Sąd Apelacyjny w Gdańsku ujął to tak, że zakres udzielanych pacjentowi informacji zależy od rodzaju zabiegu, w szczególności od tego, czy przemawiają za nim wskazania bezwzględne, względne, czy też jest to zabieg o charakterze kosmetycznym, przy którym zakres informacyjny sięga najdalej (wyrok z 28 listopada 2012 r., V ACa 826/12). Ten sam pogląd od lat utrzymuje się w doktrynie: przy zabiegach nieleczniczych i estetycznych lekarz obowiązany jest poinformować dokładnie i szczegółowo o ryzyku oraz o wszelkich mniej lub bardziej możliwych powikłaniach.
Dla Państwa sprawy ma to znaczenie zasadnicze. Leczenie ortodontyczne u osoby dorosłej jest w przytłaczającej większości przypadków leczeniem z wyboru, a nie koniecznością. Rzadko istnieje ryzyko pogorszenia stanu zdrowia na skutek niepodjęcia leczenia, więc korzyści estetyczne i czynnościowe trzeba zestawić z ryzykiem. Skoro tak, obowiązek informacyjny jest tu zaostrzony, a nie złagodzony.
Kto ma co udowodnić. To nie Państwo mają wykazywać, że informacji nie było. Ciężar dowodu wykonania obowiązku informacyjnego spoczywa na lekarzu (wyrok Sądu Najwyższego z 17 grudnia 2004 r., II CK 303/04). Jeżeli w dokumentacji nie ma nic poza podpisem pod jednozdaniową formułką „wyrażam zgodę na leczenie ortodontyczne”, obowiązek nie został wykonany. Blankietowa zgoda bez omówionego ryzyka jest w świetle art. 16 ustawy o prawach pacjenta zgodą nieobjaśnioną, a więc bezskuteczną.
Druga: nie sprawdzono, czy należą Państwo do grupy podwyższonego ryzyka
Czynniki zwiększające ryzyko ciężkiej resorpcji są znane i policzone. Ich rozpoznanie należy do etapu planowania leczenia, a nie do etapu tłumaczenia się po fakcie. Zaniechanie diagnostyki przed założeniem aparatu to klasyczny błąd diagnostyczny.
- Dociśnięcie korzenia do zbitej blaszki kostnej podniebienia – ryzyko ciężkiej resorpcji siekaczy górnych rośnie dwudziestokrotnie. Zdarza się przy maskowaniu wady szkieletowej samym aparatem, gdy korony przechyla się bez kontroli położenia korzeni.
- Zabiegi chirurgiczne w obrębie szczęki – ryzyko ośmiokrotnie wyższe, w obrębie żuchwy blisko czterokrotnie.
- Torkowanie, czyli wymuszanie nachylenia korzeni – ryzyko wyższe ponad czterokrotnie.
- Przebyty uraz zęba – uderzenie w siekacze w dzieciństwie zwiększa podatność korzenia na resorpcję przy późniejszym przesuwaniu. Pytanie o urazy należy do standardowego wywiadu ortodontycznego.
- Nietypowy kształt korzenia – korzenie stożkowate o ostro zakończonych wierzchołkach oraz zagięcie koronowo-korzeniowe.
- Resorpcja stwierdzona jeszcze przed leczeniem – u takich pacjentów proces z dużym prawdopodobieństwem będzie postępował dalej.
Proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz, którą biegli wychwytują od razu. Dwudziestokrotny wzrost ryzyka przy dociśnięciu korzenia do blaszki kostnej w znacznej mierze tłumaczy pozostałe czynniki. Innymi słowy: ciężka resorpcja ograniczona do kilku zębów przednich, przy nietkniętych pozostałych, jest typowym obrazem uszkodzenia wywołanego mechaniką leczenia, a nie osobniczą skłonnością pacjenta. Skłonność osobnicza daje obraz uogólniony, obejmujący całe uzębienie.
Trzecia: nie reagowano, mimo że proces było widać
Standard postępowania jest w tym zakresie jednoznaczny i wynika wprost z podręcznika. Pantomogram kontrolny wykonuje się pod koniec drugiego etapu leczenia właśnie po to, by sprawdzić resorpcję korzeni. Co więcej, stwierdzona resorpcja może nakazywać wcześniejsze zakończenie leczenia. U dzieci i młodzieży, gdy zachodzi podejrzenie resorpcji siekaczy, wykonuje się dodatkowo celowane zdjęcie zębowe.
Z tego układa się lista pytań, które w sprawie zadaje się biegłemu i na które odpowiedzi znajdują się w dokumentacji albo – częściej – ich tam nie ma.
- Czy przed rozpoczęciem leczenia wykonano pełną diagnostykę, w tym zdjęcie pantomograficzne i analizę cefalometryczną?
- Czy w toku leczenia wykonywano zdjęcia kontrolne, a jeżeli pacjenta na nie kierowano, czy ktokolwiek je potem opisał?
- Czy po stwierdzeniu resorpcji leczenie przerwano, zmieniono mechanikę albo zastosowano przerwę regeneracyjną, czy też kontynuowano je bez zmian?
- Czy pacjent zgłaszał ból i tkliwość zębów, a jeżeli tak, to jak na to zareagowano? Nadmierne dolegliwości są objawem stosowania zbyt dużych sił.
- Jak długo trwał aktywny aparat? Czas leczenia jest samodzielnym czynnikiem ryzyka, a leczenie ciągnące się latami bez efektu mnoży szkodę.
- Czy do zamykania rozległych luk użyto zakotwiczenia szkieletowego, czy próbowano tego dokonać samym aparatem, przechylając zęby sąsiednie?
Bronią Państwo trzech tez: nie uprzedzono mnie o ryzyku, nie zbadano, czy jestem na nie szczególnie narażony, i nie zareagowano, gdy proces było już widać na zdjęciach. Każda z nich jest samodzielna. Do zasądzenia zadośćuczynienia wystarczy udowodnić pierwszą.
Czym Państwo to udowodnią
Sprawy o resorpcję wygrywa się dokumentacją obrazową, a nie opisem cierpień. Potrzebne są dwa punkty w czasie: stan przed leczeniem i stan po nim. Bez zdjęcia wyjściowego biegły nie oceni, ile korzenia ubyło, i sprawa staje się wojną domysłów.
- Pantomogram i zdjęcie cefalometryczne sprzed założenia aparatu – jeżeli ich nie ma, to sam ten fakt świadczy o zaniechaniu diagnostyki.
- Tomografia wiązki stożkowej wykonana po leczeniu – to jest badanie, które obiektywnie wykazuje skrócenie korzeni i pozwala je zmierzyć.
- Pełna historia zdrowia i choroby z gabinetu – karta wizyt, opisy zastosowanych łuków i sił, zapisy o zgłaszanych dolegliwościach.
- Plan leczenia i formularz zgody – albo dowód, że ich nie było.
- Dokumentacja od kolejnych lekarzy – opis badania, rozpoznanie, wskazanie na związek z przebytym leczeniem, plan leczenia naprawczego z wyceną.
- Faktury – za leczenie u sprawcy i za wszystko, co trzeba było potem zrobić.
Gabinety bywają w tej sprawie oporne, mimo że wydanie dokumentacji jest ich obowiązkiem ustawowym. Jeżeli dokumentacja nie zostanie wydana dobrowolnie, sąd zażąda jej od gabinetu na podstawie art. 248 § 1 k.p.c. Braki w dokumentacji obciążają lekarza, a nie pacjenta — to on ma obowiązek ją prowadzić.
Z praktyki kancelarii. W jednej ze spraw pacjentka spędziła w aparacie stałym ponad trzy lata. Efektu nie osiągnięto, a wykonana już po przerwaniu leczenia tomografia wykazała zaawansowaną resorpcję korzeni czterech siekaczy górnych, do tego doszła utrata dwóch trzonowców i przewlekła dysfunkcja stawów skroniowo-żuchwowych. W dokumentacji gabinetu nie było pisemnego planu leczenia ani śladu poinformowania pacjentki o ryzyku resorpcji. Ubezpieczyciel początkowo uznał roszczenie w niespełna czterech tysiącach złotych. Sprawa zakończyła się ugodą opiewającą łącznie na blisko 79 000 zł tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania.
Czego można żądać
- Zadośćuczynienia za krzywdę (art. 445 § 1 w zw. z art. 444 § 1 k.c.) – za ból, za lata leczenia, za świadomość, że zęby przednie są osłabione i mogą zostać utracone, za skutki psychiczne i za wpływ na życie zawodowe.
- Odszkodowania za koszty leczenia naprawczego (art. 444 § 1 k.c.) – leczenie nakładkowe, odbudowa protetyczna, implanty wraz z zabiegami przygotowawczymi, szynoterapia, fizjoterapia, dojazdy.
- Zwrotu tego, co zapłacili Państwo sprawcy – jeżeli leczenie było bezcelowe i szkodliwe, wydatek na nie jest stratą majątkową pozostającą w związku przyczynowym z błędem. Argument ubezpieczyciela, że to sprawa rękojmi za wady, jest w tej sytuacji nietrafny, bo szkoda polega na rozstroju zdrowia, a nie na wadliwym wykonaniu usługi.
- Wyłożenia z góry sumy potrzebnej na leczenie (art. 444 § 1 zd. 2 k.c.) – nie muszą Państwo najpierw wydać własnych pieniędzy. Uprawnienie to nie zależy od sytuacji majątkowej poszkodowanego.
- Zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta (art. 4 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta w zw. z art. 448 k.c.) – roszczenie odrębne, przysługujące za samo pozbawienie prawa do informacji i do świadomej zgody, niezależnie od tego, czy powstała szkoda na zdrowiu.
- Ustalenia odpowiedzialności za skutki, które ujawnią się w przyszłości (art. 189 k.p.c.) – przy resorpcji to żądanie ma szczególny sens. Zęby o skróconych korzeniach mogą zostać utracone za pięć albo dziesięć lat, a koszt ich odbudowy implantoprotetycznej łatwo przekracza kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Odpowiada lekarz albo podmiot leczniczy, a jeżeli ma ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, roszczenie można kierować wprost do ubezpieczyciela (art. 822 § 4 k.c.). W praktyce pozywa się obu łącznie.
Ile wynosi zadośćuczynienie
Tabeli ani przelicznika nie ma i proszę nie wierzyć nikomu, kto podaje gotową stawkę za ząb. Kwota zależy od kilku rzeczy, które trzeba w sprawie wykazać osobno.
- Ile korzenia ubyło i ilu zębów to dotyczy. Różnica między stępieniem wierzchołków jednego zęba a skróceniem o połowę czterech siekaczy przednich jest różnicą rzędu wielkości.
- Czy zęby są do uratowania. Rokowanie co do ich utrzymania jest najważniejszym pojedynczym czynnikiem.
- Jak inwazyjne jest leczenie naprawcze. Bonding to co innego niż implantacja z podniesieniem dna zatoki szczękowej.
- Ile trwały cierpienia. Lata w aparacie, przewlekły ból, kolejne zabiegi.
- Skutki psychiczne. Udokumentowane zaburzenia adaptacyjne, leczenie psychologiczne lub psychiatryczne, unikanie kontaktów, wycofanie.
- Znaczenie uzębienia dla konkretnej osoby. Dla kogoś, kto pracuje głosem i wizerunkiem, uszkodzenie zębów przednich waży inaczej niż dla osoby wykonującej pracę bez kontaktu z ludźmi. Zadośćuczynienie jest zawsze indywidualne.
W sprawach, w których doszło do ciężkiej resorpcji zębów przednich połączonej z utratą innych zębów i dysfunkcją stawów, mówimy realnie o kilkudziesięciu tysiącach złotych samego zadośćuczynienia, do czego dochodzi odszkodowanie za leczenie naprawcze, często porównywalne co do wysokości. Pierwsze propozycje ubezpieczycieli bywają dwudziestokrotnie niższe i nie należy ich traktować jako punktu odniesienia.
Ile mają Państwo czasu
Trzy lata od dnia, w którym dowiedzieli się Państwo o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, przy czym przy szkodzie na osobie termin nie może skończyć się wcześniej niż po trzech latach od powzięcia tej wiedzy (art. 442(1) § 3 k.c.).
Termin nie biegnie od zdjęcia aparatu. Biegnie od chwili, w której dowiedzieli się Państwo o uszkodzeniu, a więc praktycznie od daty badania u kolejnego lekarza albo od opisu tomografii. Ma to znaczenie w sprawach ortodontycznych szczególne, bo między zakończeniem leczenia a rozpoznaniem resorpcji upływa zwykle rok lub dwa. Jeżeli sprawca dopuścił się przestępstwa, termin wydłuża się do dwudziestu lat.
Pytania i odpowiedzi
Tak, ale trzeba oddzielić dwie rzeczy. Powszechne jest nieznaczne stępienie wierzchołków korzeni i za to nikt nie odpowiada. Ciężka resorpcja, obejmująca ponad jedną czwartą długości korzenia, dotyczy około trzech procent siekaczy górnych i to jest już zdarzenie, przy którym pyta się o mechanikę leczenia i o to, czy pacjenta uprzedzono o ryzyku.
Predyspozycja osobnicza daje zwykle obraz uogólniony, obejmujący wiele zębów w obu łukach. Resorpcja ograniczona do kilku zębów przednich, przy nietkniętych pozostałych, wskazuje na przyczynę miejscową, czyli na sposób przesuwania tych konkretnych zębów. Jeżeli lekarz powołuje się na predyspozycję, powstaje dodatkowe pytanie: skoro ją dostrzegał, dlaczego nie wykonał zdjęć kontrolnych i nie zmodyfikował leczenia.
Nie. Znaczenie ma nie podpis, lecz treść informacji, która go poprzedziła. Zgoda blankietowa, bez omówienia konkretnych następstw, w tym ryzyka trwałego skrócenia korzeni, jest zgodą nieobjaśnioną. Wykazanie, że informacja została udzielona, obciąża lekarza.
Utracona długość korzenia nie odrasta. Po ustaniu ruchu zęba proces zwykle się zatrzymuje, a powierzchnia korzenia zostaje wygładzona, ale skrócenie jest trwałe. Dlatego tak istotne jest, jak długo utrzymywano aktywny aparat po tym, jak zmiany stały się widoczne.
Nie należy czekać, bo można przegapić termin przedawnienia. Roszczenia zgłasza się teraz, a zabezpieczeniem na przyszłość jest żądanie ustalenia odpowiedzialności za skutki, które dopiero się ujawnią. Gdyby zęby trzeba było usunąć za kilka lat, wystarczy wykazać wysokość nowej szkody, bez ponownego dowodzenia winy.
Wypłata bezsporna nie zamyka sprawy, o ile nie podpisali Państwo ugody ze zrzeczeniem się dalszych roszczeń. Można domagać się dopłaty, a w razie odmowy wystąpić na drogę sądową. Proszę sprawdzić, co dokładnie podpisali Państwo przy wypłacie.
Ma, i to duże. Podjęcie się leczenia przekraczającego posiadane kwalifikacje jest osobną postacią zawinienia. Ocena staranności następuje przy uwzględnieniu zawodowego charakteru działalności, a więc według miary właściwej dla specjalisty, którego zadania lekarz podjął się wykonać.
Roszczenie można kierować wprost do ubezpieczyciela, ale w praktyce pozywa się lekarza i ubezpieczyciela łącznie. Zabezpiecza to sprawę na wypadek sporu o zakres ochrony ubezpieczeniowej i ułatwia uzyskanie dokumentacji.
Podstawa prawna i źródła
Przepisy. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, art. 355 § 2, art. 415, art. 442(1) § 3, art. 444, art. 445, art. 448 i art. 822 (tekst ustawy). Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, art. 4 ust. 1, art. 6 ust. 1, art. 9, art. 16 i art. 17. Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, art. 31 ust. 1. Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego, art. 189 i art. 248 § 1.
Orzecznictwo.
- orzeczenie Sądu Najwyższego z 1 kwietnia 1955 r., IV CR 39/54, OSN 1957/1, poz. 7 (definicja błędu sztuki lekarskiej)
- wyrok Sądu Najwyższego z 17 grudnia 2004 r., II CK 303/04 (ciężar dowodu wykonania obowiązku informacyjnego spoczywa na lekarzu)
- wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 28 listopada 2012 r., V ACa 826/12 (zakres obowiązku informacji zależy od rodzaju zabiegu; przy zabiegach kosmetycznych sięga najdalej)
- wyrok Sądu Najwyższego z 29 maja 2007 r., V CSK 76/07, OSNC 2008/7-8, poz. 91 oraz wyrok Sądu Najwyższego z 3 grudnia 2009 r., II CSK 337/09 (zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta jako roszczenie odrębne od zadośćuczynienia za szkodę na osobie)
Źródła medyczne. W. R. Proffit, H. W. Fields, D. M. Sarver, Ortodoncja współczesna, t. 1 i 2 (rozdz. 7 – planowanie leczenia i świadoma zgoda, rozdz. 9 – biologiczne podstawy leczenia, szkodliwe działanie sił ortodontycznych). Przytoczone dane liczbowe pochodzą z badań: O. B. Kennedy i in., American Journal of Orthodontics 1983, nr 84, s. 183 oraz J. D. Kaley, C. Phillips, The Angle Orthodontist 1991, nr 61, s. 125–131.
Opis sprawy przytoczony wyżej pochodzi z praktyki kancelarii i został przedstawiony w formie uniemożliwiającej identyfikację stron. Nie zawiera danych osobowych, nazw placówek ani sygnatur. Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie. Szerzej o pozostałych powikłaniach leczenia aparatem piszę w artykule błąd w leczeniu ortodontycznym.
Skrócone korzenie po leczeniu aparatem. Co dalej
Proszę przesłać dokumentację z gabinetu, zdjęcia sprzed leczenia oraz opis tomografii wykonanej po jego zakończeniu przez formularz zgłoszenia szkody. Sprawdzę, czy w Państwa sprawie są podstawy do roszczeń, i napiszę, czego brakuje w dokumentacji. Wstępna ocena jest nieodpłatna. Pozostałe sprawy, które prowadzę, opisuje dział odszkodowania.
adw. Bartosz Krycki
Adwokat, wpis WRO/ADW/2758. Kancelaria Adwokacka we Wrocławiu, ul. Legnicka 52 lok. 503. Prowadzę sprawy o odszkodowania i zadośćuczynienia po wypadkach komunikacyjnych, przy pracy i w sprawach medycznych, w całym kraju.
tel. 512 976 090, kancelaria@adwkrycki.pl
