Wykrycie THC w organizmie kierowcy nie jest równoznaczne z automatycznym skazaniem za przestępstwo. Kluczowe okazuje się rozróżnienie między "stanem pod wpływem" a "stanem po użyciu" oraz ustalenie, czy substancja miała realny wpływ na zdolności kierowcy.
Polskie prawo przewiduje dwie zasadnicze kwalifikacje prawne dla kierowania pojazdem po substancjach psychoaktywnych.
- Wykroczenie (Art. 87 § 1 Kodeksu wykroczeń): Dotyczy prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie “po użyciu” środka działającego podobnie do alkoholu. Grozi za to kara aresztu albo grzywny nie niższej niż 2500 zł. Obligatoryjnie orzeka się również zakaz prowadzenia pojazdów (co do zasady na okres od 6 miesięcy do 3 lat).
- Przestępstwo (Art. 178a § 1 Kodeksu karnego): Dotyczy prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie “pod wpływem” środka odurzającego. Konsekwencje są znacznie poważniejsze: w typie podstawowym czyn ten podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Do tego dochodzi obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów (na okres od 3 do 15 lat) oraz wysokie świadczenia pieniężne. W przypadku recydywy (art. 178a § 4 k.k.) kara jest surowsza: pozbawienie wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Podstawowym problemem prawnym jest fakt, że w przeciwieństwie do alkoholu, gdzie ustawa jasno definiuje progi 0,2‰ (po użyciu) i 0,5‰ (nietrzeźwości) – dla THC i innych narkotyków brak jest jakichkolwiek definicji legalnych i progów stężenia we krwi.
Mit progu 2,5 ng/ml i rola biegłych toksykologów
Jak w takim razie sądy mają odróżnić wykroczenie od przestępstwa? W praktyce, kluczowym (i często jedynym) dowodem staje się opinia biegłego z zakresu toksykologii, oparta na badaniu krwi kierowcy.
Przez lata w polskim orzecznictwie utarło się, że biegli niemal automatycznie powołują się na ustalenia konferencji toksykologów z 2012 roku. Przyjęto tam umownie, że stężenie aktywnego metabolitu THC (delta-9-THC) we krwi:
- Poniżej 2,5 ng/ml traktowane jest jako stan “po użyciu” (wykroczenie).
- Powyżej 2,5 ng/ml traktowane jest jako stan “pod wpływem” (przestępstwo).
Problem polega na tym, że próg ten nie ma żadnego umocowania ustawowego i, co ważniejsze, jest podważany przez liczne współczesne badania naukowe. Jak wskazują m.in. raporty EMCDDA (Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii) czy ICADTS, nie istnieje prosta i bezpośrednia korelacja między stężeniem THC we krwi a stopniem upośledzenia zdolności psychomotorycznych.
Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) w raporcie “Cannabis and driving” z 2018 roku, cytując m.in. prace Comptona, stwierdza wprost: “Jak omówiono powyżej, nie ma bezpośredniego związku pomiędzy poziomami THC we krwi oraz upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdu (…)”
Jeszcze dosadniej wyraża to publikacja Międzynarodowej Rady ds. Alkoholu, Narkotyków i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (ICADTS) z 2022 roku (“Cannabis & driving – Recent Experimentral Evidence“):
“Jednak na poziomie indywidualnym nie można wiarygodnie wnioskować o poziomie upośledzenia na podstawie samych stężeń THC.”
Magazynowanie w tłuszczu i długotrwała wykrywalność u regularnych użytkowników
Ponieważ THC rozpuszcza się w tłuszczach, jest magazynowane w tkankach tłuszczowych organizmu. U osób, które używają marihuany regularnie (jak pacjenci medyczni lub użytkownicy rekreacyjni), substancja ta jest powoli uwalniana z powrotem do krwi przez wiele dni, a nawet tygodni.
Efekt jest taki, że osoba taka może mieć stale wykrywalny poziom THC we krwi (nawet powyżej progu 2,5 ng/ml), mimo że od ostatniego zażycia minęło kilkadziesiąt godzin i nie jest pod wpływem jakiegokolwiek działania psychoaktywnego.
Potwierdzają to liczne badania:
“Inaczej sytuacja wygląda w przypadku osób często zażywających kannabinoidy. W surowicy takich osób może znajdować się THC w stężeniu powyżej 2 ng/ml nawet w ciągu 24-48 godzin po wypaleniu pojedynczej dawki.” (F. Grotenhermen et al., 2005)
“W przypadku osób regularnie zażywających kannabinoidy wykrywalne stężenia THC we krwi mogą trwać przez kilka dni. W pewnym badaniu osób regularnie zażywających kannabinoidy, resztkowe THC było wykrywalne od 24 do 48 godzin po użyciu na poziomie 0,5-3,2 ng/ml we krwi (Skopp and Potsch).” (California NORML Guide)
Raport R. Comptona (2017) idzie jeszcze dalej, wskazując na znacznie dłuższy okres detekcji:”…po spożyciu THC jest przechowywany w tkankach tłuszczowych w organizmie i może być czasami uwalniany z powrotem do krwi długo po spożyciu. Niektóre badania wykryły THC we krwi w ciągu 30 dni po zażyciu (Heustis, 2007).”
Polskie badania również to potwierdzają. W pracy doktorskiej dr Macieja Kochanowskiego (Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, 2014) opisano eksperyment, w którym: “…u 5 pacjentów THC we krwi było wykrywalne po upływie 24h hospitalizacji, przy czym u jednego stężenie te przekraczało 15 ng/ml. Fakt ten, w połączeniu z faktem, że efekt odurzający po zażyciu konopi trwa maksymalnie 4 godziny, potwierdza tezę o niemożności wykorzystania stężenia THC jako miernika zaburzenia zdolności prowadzenia pojazdów.”
Praktyczne konsekwencje dla kierowców:
- Pacjent medycznej marihuany: Pacjent stosuje lek (marihuanę) codziennie wieczorem, zgodnie z zaleceniem lekarza. Rano wsiada do samochodu, będąc w pełni sprawnym i “trzeźwym”. Zatrzymany do kontroli, badanie krwi wykazuje 4 ng/ml THC (efekt kumulacji i magazynowania w tłuszczu). Według “progu” 2,5 ng/ml, popełnił przestępstwo, mimo że nie był pod wpływem substancji.
- Użytkownik okazjonalny: Kierowca pali marihuanę rekreacyjnie w piątek wieczorem. W niedzielę rano wsiada do auta, będąc od ponad 30 godzin bez jakiegokolwiek wpływu substancji. Badanie wykazuje 1,8 ng/ml. Zostaje uznany za popełniającego wykroczenie, mimo że jego realne upośledzenie jest zerowe.
Jaka jest praktyka sądowa?
Niestety, polska praktyka sądowa w sprawach o jazdę po THC jest niejednolita i często głęboko problematyczna.
Problem nr 1: “Ślepe” zaufanie do progu 2,5 ng/ml
Wiele sądów, zwłaszcza niższych instancji, “ślepo” ufa biegłym toksykologom i bezkrytycznie przyjmuje forsowany przez nich próg 2,5 ng/ml. Mimo że obrona przedkłada obszerne materiały naukowe (takie jak przytaczane przez nas raporty R. Comptona, EMCDDA czy ICADTS), są one często ignorowane na rzecz opinii biegłego, który powołuje się na ustalenia sprzed ponad dekady.
Problem nr 2: Biegli
Znaczna większość biegłych toksykologów w Polsce nie widzi problemu w stosowaniu starych ustaleń. Jest to dla nich sytuacja komfortowa. Schemat jest prosty: biegły bada próbkę krwi, widzi wynik powyżej 2,5 ng/ml i w swojej opinii automatycznie stwierdza, że oskarżony “znajdował się pod wpływem środka odurzającego”.
Jest to działanie podwójnie błędne:
- Merytorycznie: Opiera się na progu nie mającym żadnego potwierdzenia w rzetelnych, współczesnych badaniach;
- Formalnie: Biegły, stwierdzając, że ktoś był “pod wpływem”, dokonuje subsumpcji, czyli prawnej oceny czynu. Jest to absolutnie niedopuszczalne, ponieważ ocena prawna (czy czyn był przestępstwem, czy wykroczeniem) należy wyłącznie do kompetencji sądu, a nie biegłego.
Problem nr 3: traktowanie ustaleń konferencji jak źródła prawa
W rezultacie dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której nieformalne, nieopublikowane i przestarzałe (mające ponad 13 lat) ustalenia z konferencji naukowej są traktowane na równi ze źródłami prawa, jak ustawa. Jest to patologia, która niestety wciąż jest tolerowana przez część wymiaru sprawiedliwości.
Walka w tych sprawach to zatem próba przekonania sądu, że nie można skazywać człowieka za przestępstwo, opierając się wyłącznie na opinii biegłego, która bazuje na progu niemającym żadnej podstawy prawnej ani naukowej.
Jak wygląda obrona w takich sprawach?
Obrona w sprawie o jazdę po THC jest trudna, ale możliwa. Linia obrony opiera się na kilku filarach:
- Merytoryczne podważenie opinii biegłego toksykologa to podstawa. Należy wykazać, że opinia biegłego jest wadliwa i nie może stanowić dowodu skazującego. Przykładowo, poprzez:
- Wykazywanie błędów metodologicznych, luk w rozumowaniu i wniosków wykraczających poza kompetencje biegłego (np. wspomnianej oceny prawnej).
- Powoływanie się na cały zgromadzony dorobek naukowy. Należy fizycznie złożyć do akt sprawy kluczowe raporty (Comptona, EMCDDA, ICADTS, prace prof. Girdwoynia) i cytować fragmenty dowodzące braku korelacji stężenia z upośledzeniem.
- Wykazanie, że biegły oparł się na ustaleniach z 2012 roku, ignorując całą współczesną naukę.
- Wykazanie braku innych dowodów na upośledzenie zdolności do kierowani pojazdem. Należy przeprowadzić skrupulatną analizę wszystkich innych dowodów zgromadzonych w sprawie i wykazać, że żaden z nich nie potwierdzał faktycznego upośledzenia kierowcy. Należy zbadać, przykładowo:
- Zeznania policjantów: Czy zatrzymanie było rutynowe? Czy kierowca jechał prawidłowo? Czy jego mowa była logiczna? Czy wykonywał polecenia?
- Protokół pobrania krwi: Czy lekarz obecny przy pobraniu odnotował jakiekolwiek objawy (np. zaburzenia równowagi, bełkotliwa mowa, powiększone źrenice)? Bardzo często protokół ten wskazuje na “stan ogólny dobry, bez widocznych zaburzeń”.
- Nagrania z kamer: Należy wnosić o odtworzenie nagrań z kamer nasobnych policjantów lub wideorejestratora w radiowozie, które często są najlepszym dowodem na normalne zachowanie kierowcy.
- Powołanie opinii prywatnej. Jeśli sąd jest niechętny do samodzielnej oceny materiałów naukowych, obrona może złożyć wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii prywatnej, zleconej niezależnemu specjaliście (innemu toksykolodowi, farmakologowi). Taki ekspert może przygotować rzetelną analizę opartą na współczesnej wiedzy, która punkt po punkcie obali wnioski biegłego powołanego przez prokuraturę.
- Przesłuchanie biegłego na rozprawie zawsze należy wnosić o wezwanie biegłego na rozprawę. podczas przesłuchania można go “przepytać” z metodologii, przykładowo:
- Na jakiej konkretnie publikacji naukowej biegły oparł wniosek, że 2,5 ng/ml THC definitywnie powoduje upośledzenie?
- Czy znane są mu raporty EMCDDA lub R. Comptona, które wprost zaprzeczają tej tezie?
- Czy zgadza się z tezą, że stężenie THC nie koreluje bezpośrednio ze stopniem upośledzenia? Takie przesłuchanie często obnaża, że biegły opiera się wyłącznie na “starych ustaleniach konferencyjnych”.
Potrzebujesz porady prawnej?
Treść przekazywana na niniejszym Blogu ma charakter ogólny i nie stanowi porady prawnej. Celem Bloga jest udzielenie nieodpłatnie możliwie najszerszych informacji. Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Aby uzyskać poradę prawną skontaktuj się z nami dzwoniąc na numer 512 976 090. Możesz też napisać e-mail lub wypełnić prosty formularz kontaktowy.
