Czy sztywne limity THC dla kierowców są skuteczne? Nowe badanie (Mastropietro i in.) podważa wiarygodność stężenia THC we krwi jako wskaźnika upośledzenia psychomotoryki u stałych użytkowników."
Nowe badanie naukowe z września 2025 “Short-term residual effects of smoked cannabis on simulated driving performance (Mastropietro i in.)” uderza w najsłabszy punkt polskiego systemu: ślepe zaufanie do stężeń we krwi i progów ustalanych przez biegłych (np. 2,5 ng/ml). Badanie to sugeruje, że te limity są niewiarygodne, zwłaszcza w przypadku regularnych użytkowników.
Czym są “efekty utrzymujące się” i dlaczego mają znaczenie prawne?
Debata prawna nie dotyczy tego, czy jazda bezpośrednio po zażyciu marihuany jest niebezpieczna. Badania wielokrotnie potwierdziły, że ostra intoksykacja (stan “na haju”) może upośledzać zdolność prowadzenia pojazdu, np. poprzez zwiększone “kołysanie” na drodze.
Cytat (str. 2):
“Co więcej, ostre użycie palonych konopi indyjskich może upośledzać wydajność na symulatorze jazdy, skutkując zwiększonym kołysaniem (odchylenie standardowe pozycji bocznej; SLDP) i zmniejszoną zdolnością do dostosowywania prędkości w stosunku do pojazdu poprzedzającego (tj. podążanie za samochodem; Hartman i in. 2015; Ramaekers 2018; Marcotte i in. 2022).”
Problem nie polega na tym, czy jazda bezpośrednio po zażyciu marihuany jest bezpieczna. Nie jest. Problem polega na tym, że polskie prawo, wspierane przez opinie niektórych biegłych, myli stan ostrej intoksykacji ze “stanem resztkowym”
Faza ostra (“upośledzenie zdolności psychomotorycznych”): trwa kilka godzin po zażyciu. Aktywne THC gwałtownie wzrasta we krwi i oddziałuje na mózg, powodując realne upośledzenie psychomotoryczne.
Faza “resztkowa” (brak upośledzenia zdolności psychomotorycznych): aktywne THC, jako substancja lipofilna (rozpuszczalna w tłuszczach), magazynuje się w tkance tłuszczowej. U regularnych użytkowników (np. pacjentów medycznych), to aktywne THC jest następnie powoli uwalniane z powrotem do krwi przez wiele dni po ustąpieniu jakichkolwiek efektów. Kierowca jest więc obiektywnie trzeźwy, ale jego krew nadal zawiera mierzalne stężenie aktywnego THC.
Wyobraźmy sobie dwóch kierowców. Pierwszy wypalił skręta 40 minut temu. Ma we krwi 15 ng/ml THC, opóźniony refleks i problem z utrzymaniem pasa ruchu. Drugi, pacjent medycznej marihuany, ostatnią dawkę leku przyjął dwa dni temu. Czuje się świetnie, prowadzi bezpiecznie, ale badanie krwi wykazuje 4 ng/ml THC.
Dla polskiego systemu prawnego obaj są przestępcami (art. 178a k.k.). Jednak nowe badanie naukowe (Mastropietro i in., 2025) dostarcza dowodów, że ten system jest wadliwy i karze niewinnych ludzi.
Badanie Mastropietro (2025) obala mity
Badanie “Short-term residual effects of smoked cannabis…” postanowiło sprawdzić, czy stężenie THC w fazie resztkowej (gdy “haju” już nie ma) ma jakikolwiek związek z umiejętnością prowadzenia pojazdu.
Naukowcy zebrali 191 regularnych użytkowników i kazali im zachować co najmniej 48 godzin abstynencji. Następnie badali ich krew i sprawdzali ich umiejętności na zaawansowanym symulatorze jazdy.
Po 48 godzinach abstynencji nie znaleziono absolutnie żadnego związku między stężeniem THC we krwi a wynikami na symulatorze. Wykres z badania pokazuje, że korelacja jest praktycznie zerowa (r = -0.05, p = 0.50). Mówiąc wprost. Osoba, która po 48 godzinach miała we krwi “dużo” aktywnego THC, prowadziła symulator statystycznie tak samo dobrze, jak osoba, która miała go bardzo mało.
Przykład:
- Kierowca A (Marek): Po 50h abstynencji miał we krwi 7 ng/ml THC.
- Kierowca B (Piotr): Po 50h abstynencji miał we krwi 1 ng/ml THC.
Na symulatorze jazdy Marek i Piotr pojechali statystycznie tak samo dobrze. Nie różnili się czasem reakcji ani zdolnością do utrzymania pasa ruchu. Jednak w polskim sądzie:
- Marek (7 ng/ml) = skazany, utrata prawa jazdy.
- Piotr (1 ng/ml) = ukarany za stan “po użyciu”
System ukarał Marka nie za to, jak prowadził, ale za to, że jego organizm wolniej metabolizuje THC.
Loteria “sztywnych progów” (2,5 ng/ml lub 5 ng/ml)
W wielu miejscach na świecie (i w opiniach polskich biegłych) funkcjonuje magiczny próg, np. 5 ng/ml lub 2,5 ng/ml, który ma automatycznie oznaczać upośledzenie. Badanie Mastropietro postanowiło to zweryfikować.
- Okazało się, że 10 ze 191 uczestników (mimo 48h przerwy) nadal miało powyżej 5 ng/ml THC we krwi.
- Następnie porównano, jak jeździła ta “grupa 5 ng/ml+” z resztą uczestników (poniżej 5 ng/ml).
- Wniosek: nie było żadnej istotnej różnicy w jakości prowadzenia pojazdu.
Wnioski:
- Badanie Mastropietro i in. dowodzi, że system oparty na sztywnych limitach stężenia THC we krwi jest naukową fikcją i prawną loterią. Karze ludzi za ich metabolizm i za to, co robili dni wcześniej, a nie za realne zagrożenie na drodze. Obecne podejście jest równie nielogiczne, jakbyśmy chcieli karać kierowcę za “stan po spożyciu alkoholu”, mierząc mu we krwi poziom enzymów wątrobowych, które świadczą o tym, że pił tydzień temu.
- Dopóki polski system nie przestanie polegać na arbitralnych progach stężenia, a zacznie inwestować w testy sprawności psychomotorycznej (sprawdzające faktyczne upośledzenie “tu i teraz”, np. koordynację wzrokowo-ruchową), sądy będą skazywać trzeźwych ludzi.
- Stężenie ≠ upośledzenie. Badanie to dostarcza obronie naukowych dowodów, że sam wynik stężenia THC we krwi (np. 5 ng/ml) nie jest równoznaczny z upośledzeniem zdolności psychomotorycznych, zwłaszcza u regularnych użytkowników, którzy nie są w fazie ostrej intoksykacji (np. po 48h).
- Polskie sądy, opierając się na opiniach biegłych ustalających sztywne progi, ryzykują karaniem osób za samo posiadanie aktywnego THC we krwi, które (jak wykazują badania) w fazie “po ustąpieniu efektów” nie przekłada się już na faktyczne upośledzenie, gdyż zdolności psychomotoryczne tych osób dawno wróciły do normy.
Potrzebujesz porady prawnej?
Treść przekazywana na niniejszym Blogu ma charakter ogólny i nie stanowi porady prawnej. Celem Bloga jest udzielenie nieodpłatnie możliwie najszerszych informacji. Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Aby uzyskać poradę prawną skontaktuj się z nami dzwoniąc na numer 512 976 090. Możesz też napisać e-mail lub wypełnić prosty formularz kontaktowy.
